Związek może być podróżą, ogrodem albo polem bitwy

Z

Związki różnie mogą nam się kojarzyć, wiele czynników ma na te skojarzenia wpływ: począwszy od dzieciństwa i relacji rodziców, na filmach Disneya i reklamach Nutelli kończąc. Dla kogoś związek będzie bardziej jak gra, dla innego jak podróż. Ktoś jeszcze powie, że związek jest jak ogród albo jak budowa domu, albo jak wojna. Mózg stara się dzięki metaforze zrozumieć, czym tak naprawdę jest intymna relacja między dwojgiem ludzi. I w zależności od tego, którą metaforę przyjmie, taki ten związek będzie.

Myślimy w ogromnej mierze przy pomocy metafor, choć niektóre z nich tak mocno wdrukowały się w nasz język i życie, że nawet ich nie zauważamy.

Weźmy na przykład „upływający” czas. Tak naprawdę – czas nie płynie, płynąć to może kaczka w stawie albo statek na oceanie; ale lubimy myśleć taką metaforą na temat czasu, bo w ten sposób łatwiej go zrozumieć.

Myśli tak naprawdę nie „biegną” przez głowę, nie mają nóg i w ogóle; ale lubimy przyjąć taką metaforę, gdy szybko zmieniają się w głowie.

Większość ludzi nie kłóci się „na śmierć i życie” w sensie ścisłym; czasem jednak mówimy, że kłótnia jest „na śmierć i życie”, by podkreślić jej katastroficzny charakter.

Metafory kształtują sposób, w jaki patrzymy na sprawy i zjawiska oraz jak je odczuwamy. Inaczej się czujemy w obliczu „palącej sprawy”, niż sprawy, którą po prostu trzeba się zająć.

Jeśli dla kogoś centralną metaforą w odniesieniu do czasu jest „czas to pieniądz”, to automatycznie będzie miał pod to podpięty cały zestaw nieuświadomionych przekonań, które kształtują jego zachowania i emocje.

Może na przykład okazać się oszczędny w wydawaniu czasu. Sposób, w jaki spędza dni, będzie traktować w kategoriach inwestycji. Różne rzeczy będą go kosztować czas, o którego stratę będzie czasem się obawiał.

Metafory w związku

Powyższy przykład ilustruje fakt, że metafora może określać cały zestaw poglądów i zachowań, być swego rodzaju motywem przewodnim danej sfery życia.

A skoro tak: może również kształtować sposób, w jaki kochamy. Determinować nasze relacyjne nadzieje i lęki, seksualne fantazje i frustracje.

Zazwyczaj jesteśmy tego nieświadomi – no chyba, że na chwilę się zatrzymamy i zastanowimy nad metaforami, które określają nasze postrzeganie związku.

Wtedy pojawia się wybór.

Związek jako gra

Kiedy dla kogoś związek tudzież miłość jest grą, będzie grał na wygraną lub przegraną. Będzie „zdobywać bazy”, jak w grze w baseball. „Zaliczać”, jak punkty na tablicy. Może też uganiać się za drugą osobą lub przeciwnie – uciekać, by „nie dać się złapać”.

Ten, kto zostaje przyłapany na oszustwie, wypada z gry.

Gra bywa piękna: jeśli gracze dobrze znają ruchy, mogą dać wspaniałe, emocjonujące widowisko, tym samym otwierając serca swoje i wszystkich wokół. Grają do jednej bramki – współpracują, zamiast rywalizować.

Gra, w zależności od zasad i celu, może być też krwawa i brutalna, a zawodników czasem obchodzi nie tyle piękno rozgrywki, ile dominacja nad przeciwnikiem.

Zdarzają się nieczyste zagrania, faule i trudne do wyleczenia kontuzje. Albo po prostu żenująco źle rozegrane partie, nawet kiedy wszyscy mają dobre intencje.

W ekstremalnym przypadku związek zmienia się w pole bitwy, a miłość zaczyna nosić znamiona pełnego agresji absurdu. Tu już nie ma zasad: jest walka na śmierć i życie.

Związek jako podróż

Czasem na wspólnej drodze pojawiają się wyboje. To, jak daleko dotrzemy, zależy w pewnym stopniu od tego, jakie wiatry nam zawieją. Mówimy, że lepiej iść we dwoje niż w pojedynkę. Przeważnie, bo czasem druga osoba spowalnia – co wtedy?

Skoro podróże kształcą, a związek jest podróżą, to cały czas się uczymy, głównie siebie nawzajem. Kluczowe pytanie brzmi: dokąd z tym wszystkim zmierzamy?

Podróże bywają pełne zapierających dech w piersiach miejsc i momentów, ale też zdarzają się ciemne lasy i obsikane alejki.

Podróż zmienia jej uczestników. Z reguły nie obfituje w wielkie zrywy; jest raczej obliczona na wiele kroków, które składają się w pewną całość. Czasem piękną, czasem męczącą i bezcelową – zależy jak obrany był kierunek i czy podróżnicy byli wrażliwi na pojawiające się znaki.

Związek jako ogród

W metaforze związku jako gry i podróży, centralną rolę odgrywają zaangażowane osoby – bez nich nie może istnieć ani gra, ani podróż. Z kolei ogród bez ogrodników nie zniknie, tyle że zmarnieje i zarośnie chwastami, a jego lokatorami staną się krety i łasice.

W centrum uwagi jest to, co budujemy, co tworzymy. Związek jest więc pracą. Bywa, że męczy, że się nie chce, kwiaty więdną i nic nie idzie po myśli.

Ale też dzięki wytrwałości i ciągłemu doskonaleniu, prędzej czy później pojawią się owoce, które odżywiają i wspaniale smakują. Bujne kwiaty przypominają o tym, że życie jest pełne namiętności.

Zadbany ogród jest świętą przestrzenią, w której można odpocząć i ukoić nerwy. Miejscem, z którego Bóg wygnał pierwszą kobietę i pierwszego mężczyznę, na zawsze pozostawiając w nich tęsknotę za utraconym rajem.

Niektórzy wierzą, że można go odzyskać. Tylko uwaga na węże – w każdej chwili mogą wpełznąć do ogrodu.

Co zrobić z tymi metaforami?

Opisane tu metafory określają sposób patrzenia na związek i miłość, który może prowadzić tak samo do szczęścia, jak i do cierpienia. W każdą z nich wpisana jest odpowiedzialność i pewne ryzyko, a zarazem – ograniczenia, które czynią je niekompletnymi. Wszystkie są tak samo prawdziwe, jak i nieprawdziwe.

Powiedziałbym, że to, do której metafory emocjonalnie nam najbliżej, określi nasz styl prowadzenia relacji.

Metaforę związku może narzucić partner, który porwie drugą osobę we wspólną podróż albo wciągnie w ekscytującą grę. Bywa, że metafora jest zależna od momentu w życiu: zmęczeni grami i znudzeni podróżami, zaczynamy tęsknić za stałością, za ogrodem. Lub przeciwnie: zmęczeni i znudzeni pielęgnowaniem ogrodu, wyruszamy w poszukiwaniu przygody.

Świadomi metafor, w obrębie których funkcjonuje nasza relacja, lepiej wychwytujemy możliwości i pułapki, jakie wiążą się z każdą z nich. Możemy skuteczniej na nie wpływać – zmienić zasady gry i kierunek podróży, przekopać ogród lub całkiem to wszystko porzucić, by wypróbować jakiś zgoła inny styl.

Metafory przypominają nam, że miłość jest aktem nie tylko fizycznym, ale również – lub przede wszystkim – umysłowym. A to sprawia, że do pewnego stopnia możemy kształtować ją po swojemu.

Podziel się wpisem
  •  
  •  
  •  
  •  

Autor

Miazga

Dzielę się wnioskami, jakie płyną z kilkunastu lat świadomej pracy nad upierdliwym i na wskroś neurotycznym materiałem, który nazywamy sobą. Sprawdzam, co działa, a co nie działa w tym tak zwanym rozwoju osobistym. Rozważam o motywacji, emocjach i związkach, łącząc duchową perspektywę Wschodu z naukami Zachodu.

0 0 Oddaj głos
Ocena artykułu
Powiadomienia
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Polub stronę na Facebooku

Archiwum

0
Podziel się komentarzem. Dzięki!x
()
x