Jak się naprawić

J

Pytają, jak się naprawić. Albo jak innych naprawić. Duży temat. Tyle do naprawy. W każdym z nas tyle zgnilizny, że oskrobać wszystkie warstwy – to życia może nie starczyć. Ale problem zasadniczy jest jeden. Dotyczy on samej idei naprawiania siebie.

To zresztą jeden z generalnych problemów, jaki pojawia się w relacjach damsko-męskich. Przeczytałem kiedyś takie zdanie w kontekście naprawiania drugiej osoby, które mocno mnie uderzyło, ponieważ przekazuje wysokiej jakości prawdę:

„A może tak raz, dla odmiany, przestałbyś traktować kobietę jak samochód”.

I to, drodzy państwo, jest uniwersalna porada, która dotyczy nas jako ludzi w ogóle. Żeby nie traktować się jak samochody, w których co chwilę coś jest do podkręcenia albo naprawienia. Bo albo olej cieknie, albo moc silnika nie dość dobra.

Chodzi o to, że w człowieku jest coś więcej niż tylko jego funkcjonalność. Jest znacznie więcej niż to, jak sprawnie działa. Jest znacznie więcej niż dopasowanie lub niedopasowanie do oczekiwań ludzi bliskich, dalekich, znajomych i nieznajomych.

Bo gdyby tak się nad tym zastanowić, to właśnie to chcemy najczęściej „naprawić”: nieprzystawanie do jakichś punktów odniesienia. Do norm, które tak naprawdę nie są normami, a jedynie stworzonymi przez kogoś powinnościami, które akurat stały się popularne i teraz wszyscy myślą, że to prawda objawiona.

Często takie naprawianie występuje w manipulacyjnej postaci ratowania kogoś. Nie myślimy jako o naprawianiu, a jako o ratunku. Może mieć to szczątkowy – podkreślam, szczątkowy – sens, gdy chcemy kogoś uratować od krzywdy, którą sam sobie czyni. Nie wiem, od chlania zbyt dużo albo jarania szlugów na potęgę.

Ale ratowanie kobiety od niezdolności do osiągnięcia orgazmu? To już faszyzm.

Na pewno na zdrowie wyjdzie każdej kobiecie, kiedy nauczy się czerpać pełnię przyjemności i osiągać wysokie C. Lecz jeśli jeszcze się tego nie nauczyła, nie zamierza nauczyć się wcale lub fizjologia jej na to nie pozwala, to nie ma tu powodu, by ją naprawiać czy też – niby bardziej szlachetnie, ale tak naprawdę bardziej obłudnie – ratować.

Bo z tym jest jak ze wszystkim innym: można starać się pomóc, jeśli jest to mile widziane, poprowadzić za rękę, jeśli osoba chce iść, zaoferować swój pełen udział, podzielić się obserwacjami, ewentualnie numerem telefonu do zaufanego terapeuty. Ale ratować, na siłę próbować naprawić, nie upewniwszy się nawet, czy to dla niej właściwe na ten moment i czy w ogóle cokolwiek obiektywnie patrząc jest zepsute? Panie kochany, zdejm tę zbroję, zsiądź z rumaka i się odpręż, tu nikt rycerza nie zamawiał.

A jeśli mówimy o wychodzeniu na zdrowie z czymkolwiek, to myślę, że zdrowo jest zamiast ratowania czy naprawiania – wybrać odwalenie się. Po pierwsze od siebie samych się odwalić, bo nawet jeśli coś w naszym funkcjonowaniu nie funkcjonuje, to gdzieś pod funkcjonowaniem, tam głębiej, jest fundamentalna prawda na nasz temat, która nie wymaga żadnej korekty ani żadnego ratunku, stanowi sama o sobie i w tym stanowieniu jest doskonała. A po drugie od innych ludzi się odwalić, z dokładnie tego samego powodu, co od siebie się odwalić.

I to trudne oraz będziemy na tym polu ponosić porażkę, i ja, pisząc to, co piszę, tworząc wrażenie, że poznałem jakąś krańcową prawdę, też będę się potykał i dowalał się do innych, a najwięcej to do siebie samego. Ludzka rzecz. I to też nie wymaga naprawy, a jedynie przypominania sobie o tym, co jest głębiej, pod powierzchnią dowalania się, i wtedy się w tej otwartości po prostu odprężyć. Kiedy akurat się przypomni.

Podziel się wpisem
  •  
  •  
  •  
  •  

Autor

Miazga

Dzielę się wnioskami, jakie płyną z kilkunastu lat świadomej pracy nad upierdliwym i na wskroś neurotycznym materiałem, który nazywamy sobą. Sprawdzam, co działa, a co nie działa w tym tak zwanym rozwoju osobistym. Rozważam o motywacji, emocjach i związkach, łącząc duchową perspektywę Wschodu z naukami Zachodu.

1 1 Oddaj głos
Ocena artykułu
Powiadomienia
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Polub stronę na Facebooku

Archiwum

0
Podziel się komentarzem. Dzięki!x
()
x